Dowcipy o rolnikach

1234 >

W sobotę Jasiek przychodzi do proboszcza i mówi:
- Chcę jutro wziąć ślub z Kaśką.
- Jutro? To niemożliwe, za mało czasu na przygotowanie!
- Wszystko mi jedno, czy ksiądz proboszcz da mi ślub, czy nie. Ja i tak w poniedziałek
zaczynam!

 

 

Młody agronom kazał na swoje urodziny zabić świnię. Chłop tłumaczy mu:
- Niestety, nie możemy zabić, bo się prosi.
- Choćby się i na kolanach prosiła - macie ją zabić!

 

 

Sąsiad widzi sąsiada zbijającego z desek pudła różnej wielkości:
- Po co pan to robi?
- A, bo syn pisał z miasta, że złapał syfilisa, a ja nie wiem jakie to duże.

 

 

Młody rolnik ogląda i poucza właściciela: - Pan ciągle pracuje starymi metodami, sąsiedzie. Będę zdziwiony, jeśli z tego drzewa uda sie panu zebrać chociaz 10 kg jabłek. - Ja też będę zdziwiony, bo zawsze zbieram z niego gruszki...

 

 

W wiejskiej chacie rozespany chłop mówi do zony:
- Maryśka, albo żeś się odkryła, albo żeś obory nie domknęła...

 

 

Środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągnięty przez konia. Na wozie
gospodarz, obok biegnie pies gospodarza.
- Co za upal! - wzdycha głośno gospodarz.
- Okropny! - zgadza się pies.
- O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, ze umiesz mówić!
- Ja tez nie wiedziałem! - dodaje koń.

 

 

Jechał chłop wozem i uderzył konia batem. Koń odwraca łeb i mówi:
- Jak mnie jeszcze raz uderzysz, to ci tak z kopa oddam, że się w lustrze nie poznasz!
Chłop zdziwiony:
- Pierwszy raz w życiu słyszę - żeby koń mówił!
- Ja też - przytaknął siedzący obok chłopa pies.

 

 

Siedzi dwóch rolników na polu i Kaziu mówi do Wiesia: Wiesiu jak opierdolisz tego placka to ci dam 100zł. No dobra opierdolił dał mu 100zł no i Kaziu mówi: Wiesiu a jak ja opierdole placka to dasz mi 100zł no dobra opierdolił no i dał mu 100zł . Po chwili Kaziu mówi do Wiesia wiesz co stary wyszło na to ze opierdoliliśmy placka za darmo.

 

 

Wycieczka zakładowa z głębokiej prowincji odwiedza filharmonię w dużym mieście.
Wszyscy śpią spokojnie tylko jeden chłopo-robotnik obserwuje z niezwykłą uwagą przebieg koncertu. W przerwie nie wytrzymuje i biegnie za kulisy. Znajduje tam puzonistę i z wypiekami na twarzy przekonuje go:
- Panie, ja jestem ślusarz. To się musi dać wyciągnąć!

 

 

Na egzaminie na akademii rolniczej, zdaje jakiś Arab.
- Proszę mi podąć skład kiszonki - zadano mu pytanie.
Na to Arab zrobił wielkie oczy, szczęką uderzył ze zdziwienia w stół, chwycił się za kieszeń przy koszuli i zapytał:
- KISZONKI?!

 

 

Wiekowy rolnik i jego żona opierają się o ścianę chlewu, kiedy kobieta tęsknie przypomina, że za tydzień będzie złota rocznica ich ślubu.
- Zróbmy przyjęcie, Stefan - zasugerowała - Zabijmy świnię.
Rolnik podrapał się w siwą głowę:
- Rany, Elka - w końcu odpowiedział - Nie widzę powodu, żeby świnia ponosiła odpowiedzialność za coś, co stało się 50 lat temu.

 

 

Pewien sołtys mówił co drugie słowo "kurwa". Za miesiąc miał jechać na spotkanie z ministrem rolnictwa i przyswajał sobie przez ten miesiąc, ze zamiast "kurwa" będzie mówił "żaba". Wchodząc do gabinetu ministra potknął się o dywan mówiąc:
- O, żaba!
Minister wstaje zza biurka i mówi:
- A skąd się ta kurwa tu wzięła?

 

 

1234 >